Co mnie zaskoczyło po przeprowadzce do Francji ? Ciemności i hoverboard!

co-mnie-zaskoczylo-po-przeprowadzce-do-francji

Co mnie zaskoczyło po przeprowadzce do Francji ? Tak naprawdę niewiele.

Przeprowadzka do Francji nie jest na pewno tak szokująca jak chociażby do krajów azjatyckich albo Bliskiego Wschodu. W końcu to Europa, Polska jest niedaleko, a wpływy kultury francuskiej są w Polsce silne i wiemy o tym państwie więcej, niż np. o Nepalu czy Indonezji. 
Ale pomimo tego, że wiedziałam, na co się decyduję (czyli ślimaki, szampan i obowiązek mówienia po francusku), kilka rzeczy mnie we Francji zaskoczyło....

Jedzenie jogurtu zaraz po posiłku jako deseru

co mnie zaskoczylo we francji

Jogurty w Polsce jemy i kochamy, zresztą głównie dzięki francuskiej firmie Danone. Ale najczęściej to przekąska śniadaniowa albo coś, co jemy pomiędzy posiłkami. Natomiast Francuzi uwielbiają jeść jogurty zaraz po posiłku  jako lekki deser. Czasami z miodem, czasami posypują go cukrem (powinniście widzieć moją minę, kiedy zobaczyłam to po raz pierwszy) albo z konfiturą. Do dzisiaj wzbudzam lekką sensację w rodzinie mojego narzeczonego, kiedy jem Activię na śniadanie. I to bez cukru !

 

 

Chleb do każdego posiłku

co mnie zaskoczylo we francji

Chleb to zło, każdy Polak to wie od lat 🙂 Gluten i inne paskudztwa powodują, że najczęściej pozbywamy się chleba z diety, żeby zrzucić kilka kilogramów. A bagietka, z białej mąki i z wysokim indeksem glikemicznym jest chyba w ogóle wyklęta w świecie zdrowej żywności. Tymczasem co mnie zaskoczyło po przeprowadzce do Francji to fakt, że bagietkę je się do każdego posiłku! Na początku ciągle irytowałam mojego narzeczonego pytaniami typu: "chcesz befsztyka z makaronem, kaszą czy z chlebem?" Przecież we Francji oczywiste jest, że makaron można zagryźć chlebem ! Bagietka na dzień to norma. Ale nie ze mną takie numery! Po pięciu latach chleb pojawia się w naszym domu bardzo sporadycznie, najczęściej kiedy sama go piekę. Polska górą !

Bałagan na stole po posiłku i niezmienianie sztućców

Nie wiem, czy to, że według mnie Francuzi zostawiają taki bałagan na stole po posiłku nie wynika przypadkiem z mojej obsesji na punkcie okruchów po bagietce (patrz punkt nr 2.) Kiedy posiłek wchodzi w fazę deseru, nagle okazuje się, że cały obrus jest poplamiony, wszędzie są te wstrętne okruszki, a sztućce, zamiast opierać się o talerz, są położone bezpośrednio na obrusie. Pedantka we mnie krzyczy, mdleje i przeżywa zawał serca.

Jeżeli chodzi o sztućce, to co mnie zaskoczyło po przeprowadzce do Francji, to fakt, że nawet nie we wszystkich restauracjach nie zmieniają ich pomiędzy przystawką a daniem głównym. Nie wiem, czy wynika to z jakiejś manii ekologicznej, czy powód jest inny. Nikt mi nigdy nie potrafił tego wytłumaczyć. Zazwyczaj odpowiedzią było: "a po co zmieniać''?

Deskorolki, hulajnogi elektryczne dla dorosłych, hoverboard i gyroroue

Kiedy po raz pierwszy na paryskich ulicach zobaczyłam dorosłego mężczyznę (tak mniej więcej pięćdziesięcioletniego) na hulajnodze, pomyślałam, że może to oryginał albo artysta. Co mnie zaskoczyło po przeprowadzce do Francji to fakt, że hulajnogi i deskorolki nie są zarezerwowane jedynie dla młodych i buntowniczych z długimi włosami 🙂 Używają ich eleganccy panowie w garniturach, paryscy bobo i emeryci. Czasami widuje się na jednej hulajnodze rodzica z dzieckiem i jeszcze z siatkami pełnymi zakupów. Dla leniuchów wymyślono hulajnogi elektryczne, przy których naprawdę nie trzeba się tak męczyć.

Tego typu urządzenia są tak popularne, że linia Air France, a za nią wszystkie inne, opracowała specjalną ulotkę opisującą, jakie urządzenia są zabronione na pokładzie samolotu. Swoją drogą, jakbym miała wybierać, czy wziąć metro czy hulajnogę, to w godzinach szczytu wolałabym dojechać do domu na tej ostatniej.

W ostatnim czasie rekordy popularności bije w Paryżu hoverboard, który przypomina niezapomnianą i legendarną deskorolkę z "Powrotu do przyszłości". Do dzisiaj nie zrozumiałam, w jaki sposób ludzie utrzymują na niej równowagę, nie zabijają siebie i innych przechodniów.

Jeszcze większe przerażenie budzi we mnie gyroroue, czyli koło, na którym się stoi i śmiga po ulicy. Tego typu urządzenia są naprawdę dobrym rozwiązaniem w mieście tak zakorkowanym jak Paryż. Ciekawe, czy przyjęłyby się w polskich miastach ?

Herbatę pije się tylko podczas choroby

co mnie zaskoczylo we francji

Rozumiem, że napięcia pomiędzy Anglikami, a Francuzami sięgają czasów Średniowiecza. Rozumiem, że wszystko, co brytyjskie musi być gorsze, brzydsze i mniej smaczne. Ale nie spodziewałam się, że picie herbaty może być traktowane jako zbrodnia przeciwko narodowi francuskiemu ! Z moich obserwacji wynika, że we Francji herbata to taki napój, który można przygotować w mikrofalówce (tak, dobrze czytacie) i to tylko wtedy, kiedy złoży nas jakaś paskudna grypa. Istnieją jeszcze tisane, czyli herbatki ziołowe, które pije się w przypadku niestrawności.

Muszę się jednak pochwalić, że po kilku latach życia ze mną zmieniłam jednego Francuza w miłośnika herbat. W naszej kuchni królują teraz herbaty: zielona, biała, czerwona, z kwiatem pomarańczy i hibiskusem. Nie mówiąc już o takich oryginałach, jak skrzyp polny, pokrzywa i tymianek, które pijemy w okresie jesienno-zimowym. Myślę, że w tym przypadku sprawdziło się łacińskie przysłowie "Gutta cavat lapidem", o kropli drążącej kamień, chociaż w tym przypadku była to oczywiście kropla herbaty 😉

Ciemna noc, głucha noc.....

Niby Paryż leży tylko dwie godziny lotu samolotem od Warszawy. Niby to tylko 1590 kilometrów. A czasami mam wrażenie, że przyjechałam do Krainy Wiecznej Nocy.... Wprawdzie w Polsce, od listopada do stycznia ciemno się robi w okolicach godziny szesnastej. Ale przynajmniej słońce wstaje już o 7 rano! Natomiast w Paryżu wszelkie próby bycia rannym ptaszkiem kończą się najczęściej niepowodzeniem. Bo w Mieście Świateł słońce wstaje o 8 rano. Czyli kiedy budzę się o 6, żeby produktywnie rozpocząć mój dzień, siedzę przez 2 godziny po ciemku.... Nawet nie wiecie jakie to depresyjne! Na dodatek egipskie ciemności panują tutaj o poranku przez cały rok, z krótką zmianą latem. Jeszcze w kwietniu, kiedy Polacy cieszą się promykami słońca od szóstej, a później od piątej i nawet od czwartej rano (te nastrojowe poranki nad polskimi jeziorami.) Tutaj można przespać połowę wiosny i nawet tego nie zauważyć. Bo światło dzienne będzie nas budzić dopiero w okolicach 7 rano..... Tutaj macie tabelki porównawcze, żeby zobaczyć, że wcale nie konfabuluję. 

Podsumowując, Paryż to idealne miasto, jeżeli lubicie długo siedzieć wieczorami, a wasz zawód pozwala na spanie niemal do południa.....

 

Autorka strony Paris by Moni. Odkrywam sekrety Paryża i dzielę się moimi spostrzeżeniami, wrażeniami z podróży i inspiracjami. Jestem uzależniona od pięknych zapachów, wyrafinowanych smaków i seriali telewizyjnych Netflixa i HBO. Gotuję, zachwycam się każdym psem na ulicy, mam za małą szafę na ubrania i ciagle łamię paznokcie.

  • Akurat jogurt jako deser i chleb do każdego posiłku to coś, co mi pasuje. 🙂 Nie lubię zimnych śniadań (takich prosto z lodówki), wolę zjeść jogurt później. A dobre pieczywo, mmm, uwielbiam. Ale zdecydowanie podzielam Twoją niechęć do okruszków!

    Zdziwiło mnie, że słońce w Paryżu lubi się wyspać. 🙂

    • Moni

      Mnie tez, naprawde nie spodziewalam sie, ze jest az taka roznica. A okruszkom smierc ! Teraz rozumiem, czemu wroble w Paryzu sa takie grube 🙂

  • Mój duński partner też twierdzi, że herbatę piją jedynie chorzy i kobiety (a to dodatek do francuskiej tezy 😉 ). Hoverboard’y już się przyjęło na dobre w Polsce, ale faktycznie raczej wśród nastolatków. Segway’e natomiast, czyli chyba odpowiedniki francuskich gygogoue, są popularne w centrach handlowych i halach produkcyjnych dla załogi. No i oczywiście jako atrakcja turystyczna i sposób zwiedzania miast 🙂

    • Moni

      To prawda, na lotniskach smigaja na tym miedzy terminalami. Ale na tym francuskim kolku ludzie jezdza po ulicy i zawsze mam wrazenie, ze upadna na twarz 🙂 A czy Twoj partner wtajemniczyl Cie w hygge? Ostatnio hygge zrobilo kariere w Polsce i w Francji.

      • W sumie to nie musiał mnie wtajemniczać. Cała ta filozofia jest bardzo widoczna w codziennych relacjach Duńczyków. To po prostu widać. Chill, slow life, odwiedziny, pogawędki.

        • Moni

          Fajnie, podoba mi się hygge 🙂

  • Patryk

    Faktycznie, wstawanie, gdy jest jeszcze ciemno jest depresjogenne. Ale zapewne dlatego zajecia w szkolach zaczynaja sie o 8:30, a wiekszosc firm zaczyna prace o 9…

    Za to popoludniu jest dlugo jasno. Cos za cos.

    A co do napojow goracych, to Francuzi glownie pija czarna kawe. Dolewanie mleka do kawy to jakas fanaberia…

    Hulajnogi to faktycznie popularny srodek lokomocji. Moze dlatego, ze francuskie miasta sa mniej „rozlazle” niz w Polsce (np. Wroclaw ma wieksza powierzchnie niz Paryz). Bardzo popularne sa tez rowery.

    • Moni

      Dokladnie, lubie te dlugie popoludnia, nawet w listopadzie 🙂 I pare razy otrzymalam krzywe spojrzenie, kiedy domagalam sie mleka do kawy…..

  • Mężczyzna w garniturze na hulajnodze – to jest obrazek, który bardzo chciałabym zobaczyć. Myślę, że za każdym razem by mnie to rozbawiało. 🙂 Ale najbardziej zaskoczyłaś mnie informację o ciemnych porankach – jakoś niby wiem, że tak jest np. w Grecji, ale z Francją tego nie kojarzyłam. To rzeczywiście musi być depresyjne. Uwielbiam wiosenno-letnie poranki w Polsce…

  • Monika

    To ciekawe, że to, co dla innych jest oczywistym rytuałem u nas budzi zdziwienie lub uśmiech na twarzy 🙂
    Tak mnie zaintrygowałaś tym kołem, że nawet weszłam na stronę i obejrzałam filmik, żeby zobaczyć jak to działa.
    Mnie zaskoczyło w Paryżu to, że kelnerzy w kafejkach nie mówią po angielsku (i często nie chcą). A najbardziej zaskoczyło mnie to, że francuscy faceci są lepiej ubrani niż niektóre francuskie kobiety. Ach, jak fajnie byłoby sobie teraz usiąść w jakiejś kafejce i poobserwować tych przystojniaków 😉

    • Moni

      To fakt ! Niektorzy mezczyzni sa niesamowicie fajnie ubrani. Szczerze mowiac to im zazdroszcze, chcialabym miec takie wyczucie stylu !

  • Moni

    Postaram się zrobic jakies zdjecie 🙂 Widok jest faktycznie dosyc smieszny.

  • Kurcze, to nawet w Anglii słońce wstaje wcześniej 😉 Jedzenie pieczywa zawsze i do wszystkiego niezmiennie kojarzy mi się z Włochami 😀

    • Moni

      Wiem, to naprawdę późno ! Strasznie rozleniwiajace, szczegolnie w weekendy….

      • Z pewnością – komu chce się wstawać jak jest ciemno 🙂

  • Podoba mi sie roznorodnosc srodkow transportu, choc dla siebie wybieram poczciwy rower 😉 Co do jedzenia, to po tym jak zobaczylam ze w Holadnii je sie kanapki z masle i taka slodka posypka jak do lodow, to juz chyba nic mnie nie zdziwi haha

    • Moni

      Rower jest jak najbardziej dostepny, chociaz ja sie jeszcze nie odwazylam. Na wiosne planuje debiut, jak nie zgine to napise o tym wpis 🙂

  • To co oni piją, jeśli nie uznają herbat?! 😀 Wodę? Nic? Ja nie wyobrażam sobie dnia bez kilku kubków herbaty owocowej albo ziołowej, nie potrafiłabym funkcjonować.
    Bardzo spodobała mi się idea jeżdżenia na hulajnodze. W Polsce jest to nadal dość egzotyczne i kojarzone głównie z dziećmi, ale może kiedyś przyjdzie moda? 🙂

    • Moni

      Wino ! I szampana, jak miesiac byl udany 🙂 Ja tez bez herbaty nie istnieje, wiec rozumiem o czym piszesz….

  • Ciekawe spostrzeżenia 🙂 ciekawe co Francuzów zadziwia w Polsce 🙂

    • Moni

      Piękne kobiety na kazdym roku, swietna jakosc mieszkan i to, ze wszyscy mow po angielsku. To tak w skrocie 🙂

  • Jestem zaskoczona ile rzeczy się dowiedziałam Chleb i makaron? Jakoś mnie nie przekonuje wcale ten zestaw. W ogóle jak można do makaronu jeść chleb? Nie pojmuję. No i ten jogurt z miodem zazwyczaj jogurty są dość słodkie po co jeszcze dodatkowo słodzić? Ahh Ci Francuzi 🙂 Zaskoczyło mnie też picie herbaty tylko w trakcie choroby to ciekawe co w takim razie pijają na codzień? Kawę, wodę, soki? I nic więcej?

    • Moni

      Dla mnie to tez bylo zaskoczenie. Na co dzien pija wode, popularna jest kawa, takze po posilku. Maja obsesje z coca cola zero – bo niby bez cukru….. Przeciez to chemicznie slodzone paskudztwo ! I ja tez nie moglam sie pozbierac, jak szykowalam spaghetti, a moj narzeczony bral do posilku kawalek bagietki.

  • Rzeczywiście dla osób, które są bardziej produktywne rano, późne wstawanie słońca może być problematycznie. Ja natomiast doceniam fakt, że dni sa dużo dłuższe niż w Polsce i że nawet teraz, jeśli kończę pracę o 17.30 wracam do domu i jest jeszcze jasno. O lecie i bardzo długich dniach które uwielbiam nie wspominając 😉
    Do bałaganu po posiłkach też musiałam się długo przyzwyczajać, ale jak do wszystkiego, w końcu się udało:)

    • Moni

      Oczywiscie, to ma swoje zalety. Kiedy rozmawiam z kims z Polski zawsze slysze na jesieni „juz jest ciemno”, kiedy w Paryzu dopiero cieszymy sie zblizajacym sie zachodem slonca. A ten balagan po posilku ma jakies wytlumaczenie? Naprawde nie zdarzylo mi sie jeszcze w innym kraju widziec taka „strefe wojenna” na obrusie……

      • Nie mam pojęcia, skąd bierze się ten bałagan. Powiem Ci, że ja już do niego przywykłam i zupełnie nie zwracam na niego uwagi. 😉

%d bloggers like this: