Prawdziwy Paryżanin: jak nie zdemaskować się w Paryżu jako turysta?

Prawdziwy Paryżanin

Nie wiem, co takiego Paryż ma w sobie, ale wszyscy ludzie, którzy tutaj przyjeżdżają, natychmiast chcą wyglądać jak paryżanie.

Dlatego przygotowałam dla Was poradnik, jak nie zostać zdemaskowanym w Paryżu jako turysta. Proponuję cztery podstawowe zasady, które natychmiast przemienią Was w rasowych mieszkańców stolicy Francji.

 P.S. Do tego aby zostać „prawdziwym paryżaninem/anką” nie musicie nawet mówić po francusku.

Prawdziwy Paryżanin nigdy nie czeka na zielone światło 

Zostaniesz od razu zdemaskowany/a jako turysta. Przechodź przez ulicę, jak tylko zobaczysz, że akurat nic nie jedzie.  Po drugie, nie chodź tylko po pasach, ale tam, gdzie Ci akurat wygodnie. I nie bój się policji. Chyba nigdy w historii Francji nie zatrzymano pieszego, który przeciął ulicę. Zdarza się to tylko wtedy, kiedy policjanci się nudzą, a ulicą przechodzi ładna dziewczyna. Wtedy zatrzymają ją jednak tylko po to, aby spytać o numer telefonu.

Prawdziwy Paryżanin idzie szybkim krokiem

Prawdziwy paryżanin nie idzie, on pędzi. Ty też, aby nie zostać zdemaskowanym, musisz iść bardzo szybko. Tak szybko, żeby mijać wszystkich dookoła. Ale nie biegnij. Sprint nie jest paryski. Biegną tylko zagubieni turyści, którzy spóźniają się na samolot albo właśnie po raz drugi zgubili się w metrze. Chyba nie chcesz żeby ktoś pomyślał, że nie wiesz, jak się poruszać po Paryżu?

Prawdziwy Paryżanin niczym się nie zachwyca

Nie kręć głową podczas jazdy autobusem, nie podskakuj z radości na widok wieży Eiffla i nie proś przechodniów o to, żeby zrobili Ci zdjęcie na tle katedry Notre Dame. Możesz się pokusić o dyskretne selfie. Zasada ta nie obowiązuje, jeżeli ulicą akurat przechodzić będzie amerykańska aktorka filmowa. Wtedy nawet najbardziej zblazowani paryżanie gnają przed siebie, twittują i próbują znaleźć się na jednym ujęciu z gwiazdą. Kiedyś utknęłam na godzinę w korku, bo po Paryżu rozniosła się wieść, że Scarlett Johansson sprzedaje popcorn w jednym ze sklepów. Myślałam, że skończył się świat, bo ludzie biegli po ulicy w takim amoku, jakiego nie widziałam tutaj nawet na wyprzedażach….. True story !

Prawdziwy Paryżanin jest wiecznie podirytowany

Naucz się prychać, przewracać oczami i głośno wzdychać. I stosuj to zamiennie. Paryżanin żyje w stresie i ciągle coś go denerwuje. Pamiętaj, że masz prawo zirytować się na wszystko. Na kolejkę. Na cudze dziecko, psa i gołębie. Na to, że ktoś stoi nie po tej stronie schodów ruchomych, co powinien. Na strajk. Na deszcz. I oczywiście na tych uciążliwych turystów !

 

Mam nadzieję, że mój poradnik chociaż trochę pomoże Wam podczas pobytu w Paryżu. Pamiętajcie oczywiście, że to tekst pisany z przymrużeniem oka i, że tak naprawdę prawdziwy paryżanin jest jak kwiat paproci. Wszyscy o nim słyszeli, a nikt go tak naprawdę nie widział.

Natomiast jeżeli chcecie się dowiedzieć, kim jest paryski bobo to zapraszam na artykuł

Autorka strony Paris by Moni.Odkrywam sekrety Paryża i dzielę się moimi spostrzeżeniami, wrażeniami z podróży i inspiracjami. Jestem uzależniona od pięknych zapachów, wyrafinowanych smaków i seriali telewizyjnych Netflixa i HBO. Gotuję, zachwycam się każdym psem na ulicy, mam za małą szafę na ubrania i ciagle łamię paznokcie.

  • Bardzo fajnie to opisałaś. Już wiem, co mam robić, gdy pojadę do Paryża 🙂

    • Moni

      Tylko, proszę, uwazaj na swiatlach 🙂 Nie chcę miec nikogo na sumieniu 🙂

  • Fajny wpis, inny niż wszystkie z ciekawymi „spostrzeżeniami” 😉 . Chociaż jak ja udam się do Paryża to nie sądzę, żebym miała coś przeciwko temu, żeby inni wiedzieli, że jestem turystką.

    • Moni

      Dzieki za komplement ! I oczywiscie, tak jak napisalam, nie trzeba wpadac w paranoje. Ja ciagle np. stoje na swiatlach, az bedzie zielone, bo czesto nie chce mi sie myslec i kombinowac „zdaze, czy nie przed autobusem.” No i ciagle sie wszystkim zachwycam, inaczej sie nie da 🙂

  • Patryk

    Poza trawersowaniem ulic niczym „krowy przez pastwisko”, Lyon jest kompletnie inny. Nikt sie nie spieszy i nie fuka. A na schodach albo czeka, albo przeprasza…

    No, ale to prowincja…

    • Moni

      Ale za to jaka ladna prowincja ! Bylam w regionie na weselu znajomych i bardzo mi sie podobalo.

  • Ciekawe podejście 😉 będę musiała pamiętać, jeżeli kiedyś wybiorę się do Paryża 😉

    • Moni

      Pamiętaj, przewracanie oczami to podstawa 🙂

%d bloggers like this: