Paryskie kawiarnie: magia, romantyzm i kawa

paryskie kawiarnie

Paryskie kawiarnie to miejsca, w których bywali wielcy i znani. 

Wypij kawę w miejscu, które było odwiedzane przez Moneta czy Brigitte Bardot!

Les Deux Magots

paryskie kawiarnieParyskich kawiarni jest wiele, ale szczerze mówiąc, przed pójściem do tej Les Deux Magots byłam trochę onieśmielona. Mój narzeczony ostrzegł mnie, że obsługa może być „paryska”, czyli patrzeć na klientów z góry. Ale skoro obiecałam napisać o najsłynniejszych paryskich kawiarniach, nie mogłam teraz wycofać się z gry…..

Kiedy dotarłam przed Les Deux Magots, udało mi się upolować miejsce i bardzo zadowolona zaczęłam szukać jakichś sław. Niestety, nikogo nie wypatrzyłam. Nie zrażajcie się jednak, ponieważ cierpię na dużą krótkowzroczność, a na dodatek rzadko kiedy rozpoznaję na ulicach sławnych ludzi.  (Rozpoznaję natomiast wszystkie psy mieszkające w sąsiedztwie.)

Paryskie kawiarnie i trochę historii….

Les Deux Magots otwarto w 1885 roku. Miejsce zyskało sławę po rozpoczęciu I wojny światowej. Tam właśnie spierali się w politycznych debatach francuscy i światowi intelektualiści. Stałymi bywalcami byli też Simone de Beauvoir, Jean Sartre i Albert Camus. Jeżeli chodzi o czasy współczesne, to cieszyć się powinni również miłośnicy filmów. Kręcono bowiem tutaj sceny z francuskiego filmu „Nietykalni” i „Incepcji”.

Po co się idzie do Les Deux Magots?

Oczywiście po to, aby obserwować innych, przechodzących słynnym bulwarem Saint Germain.  Przy okazji udajemy, że wcale na nikogo nie patrzymy. To stara paryska sztuczka, ale myślę, że przynajmniej my, kobiety, mamy ją opanowaną do perfekcji. Dlatego spędziłam miłe popołudnie podpatrując styl osób chodzących po ulicy…. Gorąca czekolada wyzwoliła też w moim ciele dużo endorfin, a może po prostu zostałam natchniona duchem tego historycznego miejsca?

Café de Flore

paryskie kawiarnieNieoficjalnie mówi się na mieście, że Café de Flore to największy rywal Les Deux Magots. Te dwie paryskie kawiarnie biją się o tytuł tej najstarszej i najbardziej legendarnej.  Zresztą położone są niedaleko jedna od drugiej. Café de Flore znajduje się również na bulwarze Saint Germain. Café de Flore przywłaszczyło sobie jako stałego bywalca poetę Guillaume Apollinaire’a, a także wielu aktorów, między innymi Brigitte Bardot, Jane Fondę i Romana Polańskiego.  Plotka głosi, że właśnie tutaj wpadają amerykańskie gwiazdy (Jack Nicholson i Johnny Depp), aby rozkoszować się paryską joie de vivre.  Myślę, że kiedy byłam w Café de Flore to sławnych osób akurat nie było. Zresztą większość klienteli tak intensywnie scrollowała swoje telefony, że nawet gdyby jakaś sława weszła, to pewnie nikt by nie zauważył.

 

 

Co słychać w menu 

W Café de Flore polecam Wam słynną czekoladę, bo faktycznie jest grzechu warta. Myślę, że nawet fanatycy fitnessu i zdrowej żywności mogą sobie odpuścić, gdy znajdują się w tak eleganckim miejscu….. Ciemna, słodka i mocna, może nawet zastąpić kawę, jeżeli nie czeka nas zbyt intensywne popołudnie. Byłam bardziej niż szczęśliwa.

La Closerie des Lilas

paryskie kawiarniePołożona daleko na tyłach Ogrodu Luksemburskiego w szóstej dzielnicy Paryża, La Closerie des Lilas to jedno z bardziej subtelnych i eleganckich miejsc, w jakim ostatnio byłam. Brasserie jest do bólu paryska (to komplement!), a ocieniony ogród zachęca do spędzenia w nim długich godzin. Szczególnie kiedy pojawią się w Paryżu ciepłe, letnie noce. Byłam naprawdę zachwycona tym, że atmosfera w tym miejscu jest tak odprężająca…..

Możemy sobie spokojnie wyobrazić, że literaci układali tutaj w głowach zdania do swoich powieści i poematów.  I chyba nieczęsto w naszym życiu możemy jeść w tym samym miejscu co Renoir, Sisley, Monet!  Właściciele restauracji  La Closerie des Lilas chwalą się, że to właśnie tutaj przebywali sławni pisarze: Henry Miller, Ernest Hemingway i F.S. Fitzgerald. 

Paryskie kawiarnie dla romantyków : uczta dla ducha i dla ciała 

W brasserie La Closerie des Lilas menu jest klasyczne, dobrze skomponowane i – co najważniejsze – francuskie.

Ostrygi, foie gras, raki i inne francuskie frykasy są podawane w szybkim tempie przez sympatyczną obsługę. Dla tych, którzy lubią słodycze, posiłek nie może się odbyć bez słynnych naleśników.

Gorąco zachęcam Was, abyście chociaż wpadli na filiżankę kawy do Closerie des Lilas. Poczujecie się jak w romantycznym, francuskim filmie….  Szczególnie że inaczej niż w Les Deux Magots i Café de Flore, możecie się poczuć bardziej „schowani”, bez konieczności uczestniczenia w rozrywkach paryskiej loży szyderców.

Shakespeare and Company – paryska kawiarnia i księgarnia

paryskie kawiarnie Od lat kocham film „Północ w Paryżu”, dlatego wśród sławnych paryskich kawiarni nie mogło zabraknąć „Shakespeare and Company”. Najpierw słynnej księgarni, a teraz również miejsca spotkań młodych ekspatów i podróżników z całego świata.

„Shakespeare and Company” założył w 1951 roku Amerykanin George Whitman. Księgarnia natychmiast zaczęła przyciągać angielskojęzyczną  – ale i francuską klientelę. Byli wśród niej James Jones, Anaïs Nin, Allen Ginsberg, Julio Cortázar, a także Philip Pullman i Martin Amis.

Obecnie każdy aspirujący pisarz poczytuje sobie za punkt honoru, aby przyjść tutaj i znaleźć natchnienie do kolejnego dzieła…..

Po godzinie szperania po półkach zdecydowałam się wyskoczyć na pobudzającą kawę do kawiarni, która mieści się tuż po sąsiedzku z księgarnią. Menu jest współczesne, z zacięciem amerykańskim, ale też wpływami francuskimi. Lubię to miejsce, bo jest bezpretensjonalne, a ludzie otwarci na nowe znajomości. Tutaj nie ma loży szyderców, wszyscy są bardziej zrelaksowani i spokojni… Może to książki tak wpływają na atmosferę?

Byliście w jakichś słynnych paryskich kawiarniach podczas pobytu we Francji? A może znacie inne miejsca, które zawsze odwiedzacie podczas pobytu w Paryżu?

Autorka strony Paris by Moni.Odkrywam sekrety Paryża i dzielę się moimi spostrzeżeniami, wrażeniami z podróży i inspiracjami. Jestem uzależniona od pięknych zapachów, wyrafinowanych smaków i seriali telewizyjnych Netflixa i HBO. Gotuję, zachwycam się każdym psem na ulicy, mam za małą szafę na ubrania i ciagle łamię paznokcie.

  • Byłam w paru, w zasadzie codziennie przez tydzień w minimum 1 kawiarni (śniadanie lub kolacja) i 1 bistro czy restauracji (lunch)… Ale nie pamiętam ich nazw. Pamiętam, że chciałam załapać się do kawiarni z filmu Amelia, ale było tłoczno i poszliśmy gdzie indziej. 🙂 Może innym razem, z ciekawości.

    • Moni

      No właśnie, problem w tym, że zawsze jest dosyć tłoczno. Ale może to zależy od godziny i sezonu. Najlepiej przyjść wcześnie wieczorem, około 18, jeszcze można się załapać na dobry stolik.

    • Właśnie to jest problem, że zawsze jest dosyć tłoczno i trudno złapać dobry stolik. Ale z ciekawości można wpaść, ja próbuję być zawsze około 17, jak ludzie nie schodzą się jeszcze tłumnie na kolacje.

%d bloggers like this: