Paryski szyk – Look Book: co mam dziś na siebie włożyć ?

styl paryżanek

Paryski szyk - obiekt westchnień większości kobiet... Kilka dni temu w paryskiej księgarni Galignani znalazłam kolejną pozycję Ines de la Fressange "Paryski szyk. Look Book. Co mam dziś na siebie włożyć?". W najnowszej książce guru paryskiej mody podpowiada, jak się ubrać na każdą okazję. 

 

 

paryski szyk

Paryski szyk czyli już zawsze będziesz wiedziała, w co się ubrać 

Najnowsza pozycja Ines de la Fressange to poradnik, dzięki któremu już nigdy nie zadamy sobie pytania: "w co mam się dzisiaj ubrać''.  W środku znajdziemy dobrej jakości zdjęcia wszystkich paryskich stylizacji, które radzi nam mieć w szafie Ines de la Fressange. Autorka obiecuje, że dzięki skomponowaniu szafy w taki sposób, będziemy miały po pierwsze stylizacje na każdą okazję, po drugie nigdy już nie będziemy musiały łamać sobie głowy na tym, w co się ubrać. Po prostu zajrzymy do książki i znajdziemy stylizację, która jest nam potrzebna na konkretny dzień.

Na ten dzień kiedy idziemy do biura, na randkę, na spotkanie z rodzicami narzeczonego, na plażę, zwiedzać wieżę Eiffla, bawić się z dzieckiem w piaskownicy, na koncert, na lotnisko i na rozprawę - a konkretnie nasz rozwód - w sądzie.

Rady są łatwe do wcielenia w życie, ubrania, które poleca autorka, można dostać w każdym zakresie cenowym. Czyli niezależnie od tego, ile chcemy wydać na stylizacje, zawsze uda nam się je skomponować i zachwycić otoczenie paryskim szykiem. 

Paryski szyk i francuska capsule wardrobe

Na samym początku książki, autorka wymienia, jakie ubrania musimy mieć, żeby skomponować wszystkie stylizacje. Ubrania podzielono zgodnie z ich rodzajem na spodnie, spódnice, sukienki, bluzki, sweterki, buty, torebki i dodatki jak paski, apaszki i biżuteria. Autorka mówi, żeby nie wpadać w panikę, jeżeli okaże się, że musimy skomponować prawie całą garderobę. Wystarczy, że będziemy dokupywać ubrania na spokojnie, po dłuższym namyśle. Po jakimś czasie będziemy miały do wykorzystania paryską capsule wardrobe.

Styl paryżanek czyli zamień wieczny podkoszulek i dżinsy na coś innego

Tak jak w poprzednich książkach, autorka poleca inwestowanie w ubrania dobrej jakości, klasyczne, takie, które po jednym sezonie nie będą nadawały się tylko do śmieci.

Ines mówi też, żeby absolutnie nie wpadać w panikę, jeżeli okaże się, że nie mamy połowy ubrań z jej listy. Po prostu należy stopniowo dokupywać niezbędne elementy. I faktycznie. Kiedy przeglądam pokazane stylizacje, to podoba mi się klasyczne podejście, jakie do mody ma Ines de la Fressange. Czarne spodnie, biała bluzka, skórzana kurtka i już jesteśmy gotowe do wyjścia.

 

 

paryski szyk

Czy paryski szyk prezentowany przez Ines de la Fressange jest dla każdego ?

Jak najbardziej tak. Nie ważne, ile masz lat, ile zarabiasz i w jakim pracujesz zawodzie. Stylizacje są uniwersalne. Ale o ile większość pokazanych przez autorkę propozycji mnie zainspirowało, to kilka uważam, za zupełnie nietrafione. Na przykład nie podoba mi się stylizacja na lotnisko CGD - klapki i spodnie dresowe. W oglądanym przeze mnie programie telewizyjnym, prowadzący wyśmiewali się z tej stylizacji, a Ines miała trochę kwaśną minę. Rozumiem, że sławy pokroju pani de la Fressange mogą sobie pozwolić na ubranie się w dres i nadal być traktowane jak gwiazdy. 

Ale prawda jest taka, że jeżeli jesteście zwykłą osobą-taką jak ja-i ubierzecie się na lotnisko w wymięty dres, to nie będziecie wyglądać jak gwiazda. Będziecie wyglądać po prostu jako zwykła osoba i na dodatek w dresie.

I jeszcze jedna rzecz-wahałam się, czy to powiedzieć, ale chcę być z Wami szczera. Inez de la Fressange to była modelka. Czyli oznacza to, że jest osobą wysoką i przez całe życie była bardzo szczupła. I dlatego, stylizacje, które pokazuje we wszystkich swoich książkach, nie są zawsze idealne, jeżeli macie np. bardziej pełną sylwetkę i nie mierzycie 180 cm.

Mówię to uczciwie, bo sama wielokrotnie próbowałam czuć się elegancko w trampkach, koszuli i spodniach-i niestety nie zawsze mi się udawało.

Jestem Polką i czasami muszę założyć obcasy.  Dlatego np. stylizacja Saturday Night Fever, która proponuje płaski obcas do klubu, dla mnie jest po prostu nie do przyjęcia. Impreza oznacza szpilki !

Czy książka o paryskim szyku jest przydatna?

Jak najbardziej tak. Pierwsze co zrobiłam po jej przeczytaniu, to odznaczyłam na liście te ubrania, które już mam i te, które powinnam dokupić, żeby skomponować „paryską szafę". Okazało się, że nawet nie jest tego za dużo. Natomiast kurtki "bomber" nie kupię za żadne skarby, bo wyglądam w niej jak kartofel. Podobnie rzecz ma się z mokasynami, do których jakoś nie potrafię się przekonać. Chociaż już na kimś bardzo mi się podobają. 

Podsumowując, uważam, że jeżeli jesteśmy zabiegane, łączymy w ciągu dnia kilka ról i nie mamy czasu na kilkakrotne przebieranie się w ciągu dnia, to pokazane stylizacje są bardzo pomocne.

Mam nadzieję, że moja recenzja najnowszej książki Ines de la Fressange przybliżyła Wam tę pozycję. Ta książka o paryskim szyku wyszła w Polsce w marcu  dzięki wydawnictwu Rebis.

Więcej stylizacji pokazanych przez Ines w jej najnowszej książce zobaczycie w tym wywiadzie. Nie chciałam dawać więcej zdjęć, bo mam obsesję związaną z łamaniem praw autorskich. Ale nawet, jeżeli nie znacie francuskiego, to będziecie mogły podpatrzeć kilka zaproponowanych przez autorkę outfitów. 

1.13 min. - na spotkanie z najlepszym przyjacielem naszego chłopaka.

1.20 min. - stylizacja na naszą rozprawę rozwodową. 

1.22 min. - stylizacja na kolację z eks-chłopakiem

16.46 min. - krytykowana przeze mnie (i jak się okazuje przez dziennikarzy obecnych podczas nagrania) stylizacja na lotnisko. 

Jeżeli lubicie poznawać sekrety Francuzek, to tutaj  recenzja książki "Francuzki nie potrzebują liftingu". 

Autorka strony Paris by Moni. Odkrywam sekrety Paryża i dzielę się moimi spostrzeżeniami, wrażeniami z podróży i inspiracjami. Jestem uzależniona od pięknych zapachów, wyrafinowanych smaków i seriali telewizyjnych Netflixa i HBO. Gotuję, zachwycam się każdym psem na ulicy, mam za małą szafę na ubrania i ciagle łamię paznokcie.

  • Monika, uwielbiam Twoje poczucie humoru :*
    Całkowicie się z Tobą zgadzam, że te stylizacje czasami nie są przystosowane do naszych figur. To co świetnie wygląda na modelce, niestety nie zawsze wygląda na nas dobrze. Też nie czuję się elegancko w trampkach, chociaż już widziałam dziewczyny, które do małej czarnej zakładają conversy i wyglądają naprawdę uroczo. Ja się w takiej stylizacji nie czuję i wydaje mi się, że od razu to widać. Zresztą przecież nie trzeba zakładać od razu 12 centymetrowych obcasów – wystarczą takie na 3-4 cm i od razu lepiej się wygląda i czuje 😉

    • Moni

      Ojej, dziękuję ! To jeden z najmilszych komentarzy, jakie usłyszałam 🙂 I masz absolutnie rację – można założyć buty, które dodadzą nam kilka centymetrów i humory nam się bardzo szybko poprawiają. Po prostu nie można się zmuszać, do nie bycia sobą, nawet jeżeli radzi nam to światowej sławy gwiazda.

  • „Natomiast kurtki „bomber” nie kupię za żadne skarby, bo wyglądam w niej jak kartofel.” <- mam dokładnie tak samo. Moja figura to coś pomiędzy gruszką a klepsydrą, kiedy założę na wierzch okrycie, które przypomina balonik, wyglądam przekomicznie. 🙂

    Przeglądałam poprzednią książkę Ines i czytałam fragmenty, ale nie znam całości. W każdym razie pomysł z taką prostą, uniwersalną garderobą mi się podoba i staram się sama wcielać go w życie. Z tym, że u mnie to biały tshirt, niebieskie jeansy i jasne okrycie wierzchnie… Nuda, ale się w niej fajnie czuję.

    • Moni

      Wlasnie to mi sie spodobalo w ksiazce Ines, ze podpowiada jak troche „podkrecic” ten klasyczny zestaw, ale mowi tez, zeby z niego nie rezygnowac. Ja tez najlepiej sie czuje w bialej bluzce i dzinsach. Bezpretensjonalnie i wygodnie.

  • Ewa

    Mój klasyczny zestaw znacznie odbiega od tego typowego francuskiego. Samą ideę natomist kupiłam i wzięłam za swoją, więc taka pozycja na pewno się przyda na półce.

    • Moni

      A jaki jest Twoj zestaw klasyczny ? Widzialam Twoja strone i bardzo zaimponowamo mi sie, ze nosisz takie kobiece spodnice. Szczegolnie ta zrobiona z chusty bardzo mi sie podoba.

%d bloggers like this: