Francuskie zwyczaje kuchenne. Czego Francja nauczyła mnie o jedzeniu?

francuskie zwyczaje kuchenne

Kuchnia francuska ma swoje specjały, a Francuzi przyzwyczajenia dotyczące jedzenia.

Poniżej pięć rzeczy, których nauczyłam się o jedzeniu podczas mieszkania we Francji.

 

francuskie zwyczaje kuchenne

Francuskie zwyczaje kuchenne oznaczają, że godziny posiłków zawsze są takie same

Nie ważne, czy właśnie jest zwykła środa czy długi weekend majowy, nie liczy się, czy pada deszcz czy świeci słońce. Nawet trzęsienie ziemi nie zmieni faktu, że obiad musimy zjeść w okolicach 12-13 godziny. Żadne lunche o 16, albo 17. Nie lubię, kiedy ktoś mnie zmusza to zmiany godzin moich posiłków, bo dopadają mnie ataki wilczego głodu, albo jeszcze gorzej – migrena. Planuję mój dzień zawsze tak, żeby jeść codziennie w tych samych godzinach – z pożytkiem dla mojego zdrowia. Przekąskę zjadam około 16, a kolację punktualnie o 19. Nawet jeżeli jestem do kogoś zaproszona, to zjem coś małego o 19, żeby się nie przegłodzić. Podoba mi się, że we Francji ludzie szanują w większości pory lunchu i kolacji. Uwielbiam przerwę lunchową, to świetny moment, żeby się zrelaksować, odpocząć i wypić później kawę. I to z jakim pożytkiem dla zdrowia !

O jedzeniu się mówi, jedzenie się chwali i należy się nim delektować

Sztuka francuskiej gastronomii zasługuje na największe pochwały. Dlatego, kiedy jemy posiłek, warto zwrócić uwagę na to, co mamy na talerzu, a nie wsadzać nos w telefon albo jeść mechanicznie oglądając telewizję. Od kiedy jestem we Francji, jem tylko przy stole, najczęściej prowadząc rozmowę z osobą towarzyszącą. Jest to naprawdę fajne, bo posiłki zaczynają być dobrą okazją do wymiany poglądów, spokojnej rozmowy i daje nam to chwilę odprężenia…

Ponadto posiłek to okazja, żeby nie tylko zachwycać się tym, co mamy na stole. Możemy też wspominać inne okazje, podczas których jedliśmy coś wyjątkowego. Francuzi uwielbiają opowieści o swoich wyjściach do restauracji i dzielą się chętnie swoimi spostrzeżeniami. A to prowadzi nas do kolejnego punktu, czyli…..

Wyjście do restauracji gastronomicznej to podróż przez smaki

francuskie zwyczaje kuchenne

Pierwszy raz zostałam zaproszona do restauracji gastronomicznej kilka lat temu przez mojego narzeczonego. Świętowaliśmy moje urodziny. Od tej pory chodzimy czasami na eleganckie kolacje do naszych ulubionych miejsc – w Paryżu i w Montpellier. Wizyta w restauracji gastronomicznej to podróż, na którą zaprasza Was szef kuchni. Menu są krótkie, ale każdy znajdzie coś dla siebie. Wasz posiłek będzie się składał najczęściej z przystawki, dania głównego i deserów. Ja często zamiast słodyczy wybieram…..deskę serów. Otrzymacie również dobrane specjalnie do  Waszych frykasów wina. Podczas posiłku delektujecie się potrawami, szczególnie, że prawdopodobnie nigdy już ich nie zjecie. W takich miejscach menu zmienia się regularnie, więc nie ma raczej szansy na powtórkę z rozrywki. Oczywiście nic mi nie zastąpi jedzenia domowego, ale takie wyjście od czasu do czasu powoduje, że jeszcze bardziej kocham Francję.

Francuskie zwyczaje kuchenne czyli kolację je się na ciepło

O ile w Polsce moja kolacja składała się najczęściej z kanapek czy sałatki, to we Francji ludzie bardzo lubią jeść ciepłe danie. Ja też to polubiłam  😉 Kiedy mam silną wolę, serwuję na kolację zupę. Trudniejsze jest dla mnie opanowanie łakomstwa, gdy na stole ląduje danie na ciepło – przykładowo quiche lorraine albo spaghetti. Moim zdaniem takie kolacje są smaczne, ale bardzo łatwo złapać na nich dodatkowe kilogramy… Dlatego pomimo że lubię ją przygotowywać, staram się zazwyczaj ograniczyć do sałatki albo wspomnianej wcześniej zupy.

Wino i szampan to nie jest alkohol

Ten ostatni punkt to oczywiście żartobliwe mrugnięcie, ale prawda jest taka, że wino i szampan przestały być dla mnie alkoholem jedynie imprezowym. W moim rodzinnym domu, jak i w domu mojego narzeczonego często pijemy lampkę wina do kolacji. Podobnie jak jedzeniem, winem się delektujemy, omawiamy szczegóły, smak, jego charakter i styl.

Natomiast zupełnie przestało mnie bawić picie twardego alkoholu – czy to na imprezie czy na wakacjach. Koktajle są dla mnie najczęściej za słodkie, nie komponują mi się z posiłkiem i naprawdę wolę już wypić lampkę dobrego wina niż Bloody Mary.

Wyjątki robię tylko wtedy, kiedy spotykam się z moimi przyjaciółkami w Warszawie i idziemy do Coctail Max Baru. Tamtejsze koktajle to po prostu fantazja i polecam zajrzeć tam każdemu.

Czego nauczyłam o jedzeniu mojego narzeczonego?

Bagietka to zło, a dobry chleb to razowiec

Tak, tak moi drodzy, chociaż wszyscy znani mi Polacy kochają bagietki, u nas nie mają prawie nigdy wstępu do domu…..W końcu wysoki indeks glikemiczny to nie jest to, co kocham najbardziej… Nie mówiąc już o tym, że bagietka smakuje bosko, ale kruszy się potwornie, a ja jestem pedantką-sadystką i denerwują mnie okruchy… Nauczyłam mojego narzeczonego, że nie jemy do posiłków bagietki, która moim zdaniem tylko rozpycha żołądek i nie wnosi nic dobrego.  Piekę sama chleb orkiszowy, czasami przywożę z Polski pyszny razowiec na zakwasie. Bagietka jest u nas tylko wtedy, kiedy wpadają znajomi z Polski.

Kolację je się im wcześniej, tym lepiej

Ile mieliśmy afer na ten temat! Całe moje życie jadłam kolację o 19, najpierw przed dobranocką, a w późniejszych latach oglądając Fakty. I nic nie poradzę , że najczęściej głodna jestem już o 18… Tymczasem we Francji normą jest jedzenie kolacji o 20 i później. O tej godzinie, to ja już jestem w połowie śmierci głodowej! Dlatego po kilku latach awantur stanęło na moim  – jemy wcześnie i już. W końcu lepiej położyć się spać z lekkim żołądkiem, rano wstać i z ochotą schrupać śniadanie.

Mężczyzna może jeść warzywa i owoce i nie umrze z głodu

francuskie zwyczaje kuchenne

Kiedy poznałam mojego narzeczonego, odróżniał ledwie kilka warzyw (ziemniaki, ciecierzycę, fasolę), a reszty z zasady nie jadł. Ja z kolei nie wyobrażam sobie posiłku bez świeżej sałaty z sosem vinaigrette. I dzisiaj w naszym domu sałaty schodzą na kilogramy 🙂 Jeszcze nie przekonałam mojej francuskiej rodziny do sałatek z ogórków małosolnych, buraków i kapusty, ale uważam, że wszystko jest przede mną…..

 

 

A Wy zauważyliście u siebie jakieś zmiany w podejściu do jedzenia? Może też macie doświadczenia z Waszych związków? W końcu polskie rodziny też różnią się podejściem do jedzenia – jedni preferują kuchnię tradycyjną, a inni gotują zagraniczne frykasy. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń.

Autorka strony Paris by Moni.Odkrywam sekrety Paryża i dzielę się moimi spostrzeżeniami, wrażeniami z podróży i inspiracjami. Jestem uzależniona od pięknych zapachów, wyrafinowanych smaków i seriali telewizyjnych Netflixa i HBO. Gotuję, zachwycam się każdym psem na ulicy, mam za małą szafę na ubrania i ciagle łamię paznokcie.

  • Ależ marzy mi się wycieczka do Francji i spróbowanie typowych lokalnych przysmaków w restauracji 🙂 W moim domu sałata też schodzi na kilogramy, uwielbiam sałatę w każdej postaci i z różnymi dodatkami 🙂

    • To tak, jak ja 🙂 Jedyne czego brakuje mi w Paryzu to swiezych ziol – w Polsce mozesz kupic na kazdym rogu, a tutaj sa strasznie drogie i malo ich w sklepach….

  • Beata Hanichet

    Kocham francuskie jedzenie i ich kulturę przy stole oraz przerwę w ciągu dnia. Miło wróciłam do moich podróży i francuskiego jedzenia 🙂 Bardzo fajny i „smaczny” wpis 🙂

    • Moni

      Dzieki wielkie Beato! To prawda, ze Francja to w ogole bardzo „smaczny” kraj. A na dodatek uzalezniajacy 🙂

    • To prawda, Francja to bardzo „smaczny” kraj 🙂 Na kazdym kroku czaja sie tutaj dobre smaki, przysmaki i inne cuda do jedzenia. A przerwa w ciagu dnia to cos wybitnie sympatycznego i naprawde daje szanse na naladowanie akumulatorow.

  • Znam już Twojego bloga od jakiegoś czasu i bardzo lubię 🙂 Rzeczywiście, ja też ciągle walczę z tym, żeby mój mężczyzna jadł nie tylko mięso, które uwielbia. Coraz częściej się udaje:) My staramy się celebrować posiłki, jeść powoli, ładnie podane, od razu smakuje lepiej 🙂 Chociaż ostatnio roczny maluszek w domu skutecznie nam w tym przeszkadza 😉

    • Hej Marto, bardzo mi milo, ze wpadasz z wizyta! Moj narzeczony tez uwielbia mieso, ale dobrze przygotowane pasztety weganskie jakos go uspokajaja 🙂 Oczywiscie z niemowlakiem to inna historia, wiem, bo jak jem z moim bratankami to trudno o spokoj przy stole… Z drugiej strony jest wesolo, wiec tez sie dobrze bawie 🙂 Pozdrawiam Cie serdecznie !

  • Bardzo ciekawie opisane jedzenie we Francji. Napisz kiedyś coś o smakach przewodnich, o zapachach, o muzyce. Chętnie o tym poczytam.

    • Nie ma problemu, na pewno juz niedlugo wpis o smakach francuskich pojawi sie na blogu.

  • Jakże chętnie wybrałabym się w taką kulinarną podróż 🙂 A co do warzyw to dopóki mój mąż nie przeszedł na dietę to też jak zrobiłam obiad z główniej mierze z warzyw z dodatkiem ryby czy np. tylko z kaszą lub makaronem to nie był dla niego obiad, bo nie było typowego „mięcha” teraz sam mówi, żeby jakieś potrawki warzywne robić 😉

%d bloggers like this: